KONSULTACJE – A WŁAŚCIWIE BRAK KONSULTACJI – W SPRAWIE BUDOWY WĘZŁA W LIBERTOWIE
Pomimo stosunkowo niewielkiego nagłośnienia przyszło mnóstwo ludzi. Byli przedstawiciele wykonawców, GDDKiA oraz UG. Szybko okazało się, że konsultacje mają się ograniczyć do wyboru jednej z trzech – przygotowanych bez konsultacji – koncepcji. A w zasadzie, dla projektodawców, najważniejsza ma być przepustowość DK7, a nie ruch lokalny. Czyli tradycyjnie „my wiemy lepiej”. Nawiasem mówiąc slajdy z projektami oraz ich prezentacja przeprowadzone były (celowo, czy przez brak wiedzy jak to robić) tak, że tylko specjaliści mogli zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Próby dopytywania się o szczegóły były kwitowane stwierdzeniami, że "to później", lub odsyłaniem do "specjalnie przygotowanej strony www, na której jest więcej informacji". Ta strona to www.dk7-krakow-libertow.pl gdzie na wielu zakładkach króluje jedno zdjęcie i ten sam bełkot urzędniczy. Koncepcje są ukryte w zakładce https://dk7-krakow-libertow.pl/konsultacje-spoleczne. Jest tam też do wypełnienia ankieta, na co wykonawca daje nam 2 tygodnie (początkowo mieliśmy je wypełnić w czasie spotkania). Udało się nam dowiedzieć, że będzie dużo rond, estakad, siedmiometrowe mury oporowe, kładka lub tunel dla pieszych w szczerym polu i wieloletnie kłopoty komunikacyjne w czasie budowy. Proszony o pomoc przez mieszkańców Wójt powiedział tylko, że on nic nie może.
Okazało się też, że ta inwestycja wiąże się z wieloma wywłaszczeniami zarówno mieszkańców, jak lokalnego biznesu. Z ciekawostek - GDDKiA obiecuje, że jeżeli ktoś się nie będzie odwoływał, to dostanie 5% rabatu. Ale tylko wtedy jeśli się na to zgodzi przed poznaniem wyceny!!!
Oczywiste jest, że rozwiązanie problemów komunikacyjnych w Libertowie jest konieczne i wymaga pewnych kosztów i poświęceń. Jednak taki sposób konsultowania pomysłów rozwiązań komunikacyjnych skończy się tak, jak w Poroninie, czyli zdecydowanym protestem mieszkańców.